© ikar

blogin




2012
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
marzec
luty
2008
grudzień
listopad
październik
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień


Dobry zwyczaj

Mój kolega po fachu spytał mnie przed chwilą: czy pamiętasz, żeby D. oddawał mi mój kabel i konwerter?
Nie pamiętałem, niestety, ale uznałem, że dobrym pomysłem będzie podpisanie niezmywalnym mazakiem MOJEGO kabla i konwertera, co też od razu uczyniłem.
W trakcie mazania rozmyślałem nad tym, ileż to płyt i książek być może wróciłoby do mnie, gdybym przed ich wypożyczeniem komuś, podpisał je był...
A ileż to książek mógłbym zwrócić właścicielom, gdyby były podpisane...

szyper 2012-01-20 09:56:53
skomentuj (4)



Zachwycony znienacka

Siedzę se w robocie, słuchaweczki w uszach, "Siesta 7" w odtwarzaczu, słucham i pracuję. Muzyczka wchodzi w ucho, jak nóż w masło i generalnie w ogóle nie przeszkadza w pracy, aż tu nagle, w połowie tego utworu takie wstawki smyczkowe przepiękne, że aż się oderwałem i wsłuchałem. :)
Z dedykacją dla Taki i Jacusia, choć myślę, że innym zabłąkanym tu czytelnikom też się spodoba.

szyper 2012-01-18 13:51:29
skomentuj (5)



Ech...
Gdy czytam komentarze pod różnymi artykułami w sieci, co staje się u mnie już chyba jakąś formą masochizmu, to przychodzi mi do głowy to, co powiedział Lem, a co jedni komentujący często cytują przeciw innym komentującym: "dopóki nie miałem internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów".
Z początku myślałem, że to tylko problemy z ortografią, dysleksja może, ale z czasem, ku swojemu przerażeniu, zacząłem zdawać sobie sprawę, że to kwestia elementarnych braków w wykształceniu i - waląc prosto z mostu - niski poziom intelektualny przeważającej większości komentujących.
Nie jestem żadnym tam językoznawcą, ani, tym bardziej, intelektualistą, więc skoro ja, będąc zupełnie przeciętnym, wyczuwam wyraźną różnicę poziomów, to jaka przepaść musi dzielić tych ludzi od jednostek naprawdę wybitnych...
Byłby to jednak problem wyłącznie tych niedokształconych ludzi, gdyby nie fakt, że stanowią oni wielką masę, która na dodatek bardzo chętnie się wypowiada na wszelkiego rodzaju forach, podczas, gdy ci wybitni, jeśli już się gdzieś pojawią i podzielą swoim zdaniem, zwyczajnie w tej masie toną, a ich głos pozostaje niesłyszalny, co z kolei powoduje, że świadomi tego faktu, po prostu wolą milczeć.
Chciałbym bardzo, żeby ten obraz, jaki wytworzył się w mojej głowie, okazał się nieprawdziwy, przejaskrawiony (a właściwie przeczerniony), wciąż chcę wierzyć, że nie jest tak źle.
A może po prostu zaglądam nie w te miejsca, w które trzeba.

szyper 2011-12-20 10:30:15
skomentuj (9)



No i przyszedł czas wysterylizować kotkę.

Córka się martwi, że to już nie będzie ta sama kotka, bo będzie chodziła smutna, nie będzie biegać, szaleć i w ogóle... Ja ją przekonuję, że nic podobnego, ale tak naprawdę, to nie wiem, jak się zachowują kotki po takim zabiegu.
Tak, czy inaczej, trzeba jechać do schroniska i tam załatwić sprawę, albo wziąć od nich skierowanie do pana C. Dzwoniłem do niego i przez telefon nie wywarł na mnie dobrego wrażenia. Zwracał się do mnie chwilami per "psze pani" i w ogóle ze sposobu, w jaki mówił, w mojej wyobraźni ukształtował się obraz zapyziałego łapiducha.
Chyba pojadę więc do schroniska, chociaż mi to nie bardzo pasuje, bo akurat w godzinach pracy.

szyper 2011-12-15 16:14:53
skomentuj (0)



Poczytaj nam tato.

Wczoraj wieczorem dzieci zaskoczyły mnie prośbą, żebym poczytał im książkę przed snem. Najpierw powiedziałem, żeby sobie wybiły z głowy, bo przecież od dawna już same czytają książki, jednak córeczka bardzo prosiła. Zmiękłem trochę na te prośby, a trochę dlatego, że zdałem sobie sprawę, że nie wiadomo, czy jeszcze kiedykolwiek mnie o to poproszą.
Ale jaką książkę? - spytałem. Lema! - rzuciła bez namysłu córeczka.
Pierwsze, co mi przyszło do głowy i wpadło w ręce, to był "Kongres futurologiczny".
Córeczka zasnęła dość szybko, z synkiem pośmialiśmy się trochę dłużej, aż w końcu się zorientowałem, że śmieję się już tylko ja.
Poczytałem jeszcze trochę po cichu i też poszedłem spać, bo było już późno.
Tam jest bardzo fajny opis projektu osiemsetpiętrowca, w którym - poza całą masą innych ciekawych pomieszczeń - miały się znajdować izby upojeń i wytrzeźwień.
Przed zaśnięciem pomyślałem sobie, że to był jednak genialny umysł. Gdyby to ode mnie zależało, to dostałby Nobla.


szyper 2011-12-14 09:48:03
skomentuj (2)



Prawda i bezsens. (ale patetyczny tytuł mi wyszedł) (prawie jak "duma i uprzedzenie")

Wchodząc dziś po schodach mojego biurowca zastanawiałem się, co odpowiem szefowi, gdy spotkam go na korytarzu, a on spyta o przyczynę mojego spóźnienia.
Doszedłem do wniosku, że wytłumaczę mu, iż tłumaczenie nie ma sensu, bo wersja "dla szefa" jest nieprawdziwa, a wersja prawdziwa jest za długa, gdyż on nie ma cierpliwości do słuchania historyjek nie związanych merytorycznie z pracą.

A było to tak.
Mój synek ma we wtorki na 7:10. Wstaje więc o 6:20, zjada jakieś śniadanie, dokonuje porannych ablucji w łazience, ubiera się i wychodzi do szkoły około 7:00.
Ja nastawiam sobie budzik na 7:00, więc gdy się budzę, to słyszę, jak wychodzi, albo jeszcze zdążymy powiedzieć sobie "cześć".
Dzisiaj wstałem o siódmej, ale dotarło do mnie, że nie słyszałem, jak wychodzi. Wszedłem do jego pokoju, żeby się upewnić, czy na pewno poszedł, a on leżał na łóżku i spał jak kamień.
Spytałem, co robi o siódmej w domu, na co wpadł w panikę i zaczął latać po pokoju, jak niezawiązany balonik.
Wiedziałem, że będzie potrzebował łazienki, więc żeby nie wchodzić mu w drogę położyłem się z powrotem, będąc przekonanym, że obudzę się, gdy będzie wychodził (zwykle bowiem słyszę odgłos zamykanych drzwi).
Nie usłyszałem.
Obudziłem się o 8:46 (a w regulaminie pracy stoi, że mamy być w biurze między 9:00 a 15:00).
Strasznie mi się nie chciało spieszyć, więc... się nie spieszyłem. Do pracy dotarłem o 9:19.
Szefa nie spotkałem.

szyper 2011-12-13 10:04:03
skomentuj (0)



No nie wiem...

W weekend nie poćwiczyłem na żadnym instrumencie, ani nie poczytałem żadnej książki.
Niedobrze.
Popracowałem trochę na budowie. Niezbyt ciężko, bo malowałem deski środkiem do ochrony i kolorowania drewna. Policzyłem sobie z nudów, że wyszło 180 metrów pomalowanej powierzchni (o szerokości 12 cm).
Informacja nikomu do niczego zupełnie niepotrzebna, ale jak się ma monotonną robotę...

Albo w nocy źle spałem, albo na basenie coś źle zrobiłem (nawrót może?), bo mnie w krzyżu łupie. Nie wiem, czy będe dziś ćwiczył na treningu wieczornym. Może tylko zawiozę syna i popatrzę.

Dzieci moje przystąpiły (z własnej inicjatywy) do programu uczenia się szybkiego uczenia się. M. in. są tam ćwiczenia na szybkie czytanie. Ja też potrenuję, to może będę łykał książki po jednej do każdego posiłku, zobaczymy.

Rano zrobiłem dzieciom kanapki. Córka zjadła od razu, bo miała na ósmą, a synowi położyłem na talerzu i zawinąłem szczelnie folią do żywności, żeby zapach nie kusił kotki, po czym poszedłem się golić.
Gdy wyszedłem z łazienki, zastałem kotkę w kuchni na stole, w najlepsze wylizującą pasztet z kanapki, przez dziurę w folii. Skubana wiedziała, że łażenie po stole kuchennym jest zakazane, bo jak tylko wkroczyłem, to dała dyla do dużego pokoju i schowała się za kwiatem.

szyper 2011-12-12 16:33:07
skomentuj (4)